Wywiady przeprowadzone przez uczniów na konkurs " Koledzy ze szkoły, znajomi z sasiedztwa" z osobami pamiętającymi żydowskich sąsiadów.

Wywiad przeprowadzony przez Emilię Klimek z panem Bogusławem Klimek – dziadkiem Emilki

 

1. Proszę się przedstawić, jak się Pan nazywa?

Bogusław Klimek, urodziłem się w Kazimierzówce w 1931 roku 31 stycznia.

2. Czy pamięta Pan Żydów mieszkających w Kalinówce lub okolicach?

Tak, u mojego dziadzia mieszkali przez lato rodzina żydowska, tzw. sadownicy. Oni kupowali u dziadzia sad i przez całe lato tam mieszkali, no i sprzedawali ten owoc z tego sadu.
Ja u nich rozpalałem ogień w każdą sobotę. Przychodziła ta pani żydówka do moich Rodziców, żebym poszedł rozpalił ogień. Wyglądało tak: było naszykowane drzewo w takim piecyku i papier i zapałki i ja rozpaliłem, musiałem poczekać aż się to drzewo zapaliło , dostałem za tę usługę 5 groszy i wróciłem do domu.

3. Czy pamięta Pan ich imiona i nazwiska?

Pamiętam tylko tego, tego żyda, nazywał się Hersied, ale to ja nie wiem, czy to było imię, czy to było nazwisko.

4. Jakie zwyczaje panowały w rodzinie żydowskiej?

No święta u nich zaczynało się w piątek, po zachodzie słońca, a w sobotę to było święto, oni nic nie robili, tzn. no ta pani żydówka dzieciom i sobie, w rodzinie jeść ugotowała.

5. Jak układały się stosunki międzysąsiedzkie, co Pan pamięta z tamtych czasów?

Pamiętam, jak mieszkali u dziadzia, ta rodzina żydowska i jeszcze u Dzirków
w Kazimierzówce. Ja nie słyszałem, żeby ktoś z Polaków im dokuczał.

6. Czy wiedzą o Polakach pomagających Żydom w czasie wojny?

Tak, opowiadał mi wujek, który pracował w Świdniku na lotnisku, woził kierownika lotniska końmi i pojechali do pana Kowalczyka, który mieszkał w Świdniku, tam koło jego budynku było dużo baraków, w których mieszkali lotniki niemieckie i ten, ten pan Kowalczyk przechował rodzinę żydowską na oborze, na górce, wymurował  drugi facjat i to był schowek, rodzina żydowska się przechowała, dwoje rodziców i dwoje dzieci cały czas wojny,
a w pobliżu budynku po parę metrów były baraki lotników niemieckich.

7. Czy byli Polacy, którzy zachowywali się wobec Żydów źle i haniebnie?

Nie, nie słyszałem.

8. Czy było jakieś wydarzenie, które szczególnie utkwiło w Pana pamięci?

To było jak szedłem do szkoły, a musiałem iść tak koło dwiestu metrów przy szosie i w tym czasie Niemcy gonili Żydów do lasu Krępieckiego no i rozstrzelali i kiedy ja szedłem, jeden Niemiec pchnął mnie do, bo ci żydzi szli rowem, pchnął mnie między tych żydów i krzyczał, żebym ja z nimi szedł i ja szedłem i płakałem. Podszedłem może na jakieś może, może 400, 500 metrów i spotkał mnie dróżnik, który pracował przy szosie. I pyta mnie się gdzie ja idę,
i ja mówię, że do szkoły i ten dróżnik do Niemca mówi, że ten chłopak to jest Polak i on idzie do szkoły i Niemiec podszedł do mnie, wziął mnie za ramię spomiędzy tych żydów i mówi: szkoła! szkoła! szkoła! No i ja poszedłem do szkoły.

9. Jak wyglądała sytuacja Żydów w tej miejscowości w czasie wojny? W Lublinie?

W Lublinie, to co ja słyszałem, Niemcy zgonili żydów na Starym Mieście, zrobili getto i tam je ogrodzili i nie wolno było Polakom się zbliżać i jakiś produkt żywności do życia podnieść, bo to było surowo karane, nawet śmiercią.

10. Czy pamięta Pan rozstrzeliwania i palenie ciał żydów w lesie Krępieckim?

Tak, pamiętam strzały przez trzy dni, krzyki, jęki, a później palili, zwozili z Majdanku traktorami ciała i palili i jak był wiater od lasu w kierunku Kazimierzówki, nie można było no ani jeść ani oddychać, bo ten dym szedł tak po ziemi, z tych ciał.

11. Czy coś jeszcze utkwiło w Pana pamięci  z tamtych lat, dla nas ważny jest każdy szczegół.

Wysłał mnie tatuś do wujka tam po coś, a musiałem iść gołym polem, a w lesie Krępieckim na polanie stał samochód i z tego samochodu wyskakiwały białe, białe czy to oni byli w bieliźnie, czy byli całkiem rozebrane, to było za daleko, tylko widziałem białe no postacie ludzkie wyskakiwały z samochodu, a Niemiec siedział na motocyklu i strzelał do nich, a oni się przewracali, tam był podobnież dół, kiedy ja byłem naprzeciw tego samochodu, to nad moją głową przeleciała kula i wtedy się schyliłem i biegiem uciekłem do wujka i mówiłem wujkowi, że tak i wujek mnie naprowadził żebym nie wracał tą drogą, tylko poszedłem, wróciłem drogą okrężną do domu.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję.

Wywiad przeprowadzony przez Aleksandrę Ryś z panią Stanisławą Rodak

1.      Dzień dobry znajdujemy się w Krępcu. Czy mogłabym przeprowadzić z panią wywiad?

- Proszę bardzo to co wiem to powiem.

2. Dobrze więc proszę się przedstawić. Jak się pani nazywa?

- Rodak Stanisława.

3.      A kiedy się pani urodziła i gdzie mieszkała w latach swojego dzieciństwa?

- Urodziłam się 6 sierpnia 1933r. Mieszkałam w Krępcu z rodzicami, mając wtedy 12 lat 13. O te moje lata.

4.      Czy pamięta pani może  lub spotkała się pani z imionami czy nazwiskami Żydów?

- Pamiętam takiego jednego żyda, który przyjeżdżał do nas rowerem. Skąd on był nie wiem, raczej chyba z Piask zawsze nas straszono tym człowiekiem. No braci moich stryjecznych i mnie, zawsze śmiał się mój Tatuś że: „ Jedzie już Josek na rowerze to nas zabierze, jak będziemy niegrzeczne.” To pamiętam.

5.      A może pamięta pani jakie było Zycie codzienne Żydów, jak im się powodziło, czy byli biedni czy bogaci?

-  Nie wiem nie mieszkali tu u nas ale przeważnie jak się słyszało to byli bogaci Żydzi bo handlowali, jeździli i skupowali po wsi wszystko.

6. A jakie zwyczaje panowały w rodzinach Żydowskich?

- Też dokładnie nie wiem, wiem że Żydzi obchodzili święto w sobotę.

7 A co robili w te święta?

- Modlili się tzw. Szabat

8. A czy wie pani coś o polakach pomagającym Żydom w czasie wojny? W jaki sposób pomagali? Nie wiem może jakoś ich ukrywali dokarmiali?

- Nie wiem tego specjalnie się nie interesowałam, a czy tutaj u nas w Krupcu coś było to nie wiem.

9. A czy byli Polacy, którzy zachowywali się wobec Żydów źle i haniebnie ?

- Nie wiem.

10. A czy było jakieś wydarzenie które szczególnie utkwiło w pani pamięci?

- Tak było.  Był to może rok 42, 43 to co pamiętam. Pamiętam całe zajście w Krępieckim lesie. Jak przywozili z Lublina Żydów jeszcze żyjących obiecując im  że jada do pracy a przyjeżdżali tu do krępieckiego lasu na 12 kilometrze od Lublina. Samochody stawały zajeżdżały na drogę tą leśną i wygrażali tu wszystkich Żydów, kazali im wszystko zostawić co mieli – czyli wszystko co na nich, prowadzili ich do lasu. W lesie były wykopane były doły, pospuszczane były sosny, na które wprowadzali tych Żydów ustawiono ich na tym drzewie, no i strzelali ich, a Żydzi wpadali do tych dołów. Warstwami przysypywali ich wapnem i znowu następna faza szła. A przywozili to było jeszcze jak byli Żydzi żywi, a przywozili i trupów już  nie żyjących z lublina szosa była czerwona we krwi. Przywozili było trzy piece w lesie postawione gdzie ich palili. Nie można było otworzyć okien, bo przecież strasznie to wszystko śmierdziało, ten dym był nie do zniesienia z tych ciał. A jeszcze taki miałam przypadek, przypadek no poszliżeśmy z ojcem moim i ze stryjkiem i stryjenka do lasu na grzyby bo były bardzo grzyby ładne w lesie, a nie tak może żeśmy poszli na te grzyby tylko ojciec był ciekawy jak tam jest, a można było rano jak najraniej iść myśmy poszli o godzinie czwartej do lasu. I myśmy poszli pod te doły i można było pójść zobaczyć. Nikt tam nie pilnował o tej porze i ...

Było takie wydarzenie poszliżeśmy do tych dołów zobaczyliśmy dwie osoby, które się wygrzebały z tych trupów były tylko postrzelone, a nie zabite i do połowy siedzieli w tych trupach, a to była Żydówka i Żyd. Żydówka była w takim pomarańczowym sweterku, a ten miał jakieś szare takie marynarka. I stryjek z ojcem moim pomogli im wyjść z tych dołów, tam otrzepali ich trochę z tego wapna, bo było i wapnem posypane i prosili żeby im wskazać drogę do Głuska i wyprowadzili ich znaczy mój ojciec z lasu i pokazał drogę, która graniczyła Kalinówka z Wilczopolem i tą drogę sobie oboje kulejąc, jedno drugie pod rękę i poszli. A później z opowieści  słyszałam, ze doszli gdzieś pod Głusk i tam gdzieś pod Głuskiem zastali zastrzeleni.

11.  A jak wyglądała sytuacja Żydów w tej miejscowości w czasie wojny? Czy ludzie starali się ich wytępić czy raczej przyjaźnie podchodzili do ich?

- Ja nie słyszałam tego żeby ich tępiono. Bo przeważnie byli w Lublinie. Piaski i Lublin.

12. A czy pamięta pani rozstrzeliwania i palenie ciał Żydów w Lesie krępieckim?

- To nie były tylko Żydy. Tu byli rozstrzelani księża i adwokaci i sędziowie. Nawet chodził, przywozili ich w dzień, jechał samochód, skręcali przywozili. Później sołtys latał po wsi i wyznaczał żeby iść do lasu po tych co postrzelili, kopali doły chowali ich. Chodził mój ojciec, były i księża zawsze opowiadał. Było ośmioro ludzi w tym była dwie kobiet, było dwóch księży. Mówił ze kopali, osobno chowali te osoby, to byli prawdopodobnie jak opowiadał że to adwokaci wyższa sfera była.

13. A czy coś jeszcze utkwiło pani w pamięci z tamtych lat dla nas każdy jest ważny szczegół. Jakieś ciekawostki?

- co ja mogę powiedzieć więcej? Każdy się bał siedział każdy ja mysz pod miotłą. Strach było iść do kościoła tą szosą. Bo chodziliśmy do Kaźmierzówki do kościółka, szosa była czerwona od krwi. Samochody tylko jeździły bez przerwy wozili już z Majdanku i pali tu w lesie.

14. A czy ktoś z pani rodziny pomógł Żydom? Nie wiem uratował kogoś od śmierci?

- Nie pamiętam tego.

15. Dobrze to w takim razie serdecznie dziękuję za przeprowadzenie wywiadu.

Wywiad przeprowadzony przez Patrycję Rejmak z panią Aliną Raczkowską – babcią Patrycji

1. Babciu, czy możesz się nam przedstawić?

Dzień dobry państwu. Nazywam się Alina Raczkowska, urodziłam się 17 września 1933 roku w miejscowości Nagórki, mieszkam teraz w Lublinie na ulicy Wyzwolenia 202.

2. Czy pamiętasz Żydów mieszkających w swojej miejscowości lub okolicach?

Czy pamiętam? Nie, nie nazwisk nie pamiętam.

3. Jakie było ich życie codzienne, jak im się powodziło, czy byli bogaci czy biedni?

No życie codzienne jak wszystkich ludzi, oni tylko raczej między sobą, z ludnością polską bardzo mało nawiązywali przyjaźni takiej żeby się przyjaźnić czy coś, tylko raczej handlowo, załatwiali interesy, ale nie kłócili się.

4. Jak układały się stosunki międzysąsiedzkie, co babciu pamiętasz z tamtych czasów?

Raczej dobrze, nigdy nie było żadnych awantur, no trochę mieli Polacy pretensje do Żydów, że wyciągali wszystko na siłę od Polaków, wciskali materiały, towary, usługi, a później ciągnęli pieniądze.

5. Jakie zwyczaje panowały w rodzinach żydowskich?

No zwyczaje? Bardzo się szanowali, tam wszystko było pod kontrolą i nie wolno było ubliżać, nie wolno było nikogo uderzyć, nie, nie było słychać żeby były jakieś między rodzinami żydowskimi awantury czy nieporozumienia.

6. Czy wiesz coś babciu o Polakach pomagających Żydom w czasie wojny?

No, między innymi mój ojciec pomagał Żydom, przechowywał żyda, za którego zapłaciliśmy całą rodziną, bo żyd jakoś tak nieostrożnie wylazł ze schronu i Niemcy zauważyli i go wzięli, a później całą rodzinę do tego getta, które było ogrodzone dla żydów, wzięli nas, tylko było można wziąć 5 kilo do ręki i wszystkich zabrali, z tym, że ojciec uciekł. A nas tam trzymali, dali warunek ojcu taki, znaczy nam przekazali, że jak się ojciec zgłosi, to nas wypuszczą.

7. Czy byli Polacy, którzy zachowywali się wobec Żydów źle?

Byli owszem. Jeden pamiętam taki przypadek, że przechowywał żyda, dopóki miał pieniądze, a później jak już nie miał pieniędzy, wyprowadził go i oddał Niemcom w ręce.

8. Czy było jakieś wydarzenie, które szczególnie utkwiło Ci w pamięci?

Takie wydarzenia to, że było okropne przebywanie w tym getcie, tym obozie co oni tam ogrodzili w miasteczku. To było nie ludzkie takie, ani jeść, ani spać na czym, tylko tak na kamieniach.

9. Jak wyglądała sytuacja Żydów w tej miejscowości w czasie II wojny?

No była okropna. Od razu ich wszystkich skupili w jednej dzielnicy i ogrodzili drutem kolczastym, strażników postawili i im nie wolno było nigdzie wychodzić, z nikim rozmawiać
i stopniowo ich stamtąd wywozili do Oświęcimia, aż wywieźli wszystkich, to później tam ładowali Polaków jak tam uważali, że coś przewinili.

10. Czy coś jeszcze utkwiło Ci w pamięci, dla nas jest ważny każdy szczegół.

No co utkwiło? No to, że, że pakowali tych żydów do samochodów takich, z siłą wciskali na siłę, a jak któryś tam się pomału grzebał, jakiś starszy czy dziecko, to bili, nie pytali, po głowie, po rękach, po plecach. To to, to okropne było!

Dziękuję!

Wywiad przeprowadzony przez Barbarę Klepcarz  z panem Piotrem Klepcarz – dziadkiem Barbary

1. Dziadku, czy mógłbyś się nam przedstawić?

Piotr Klepcarz.

2. Kiedy się dziadku urodziłeś i gdzie mieszkałeś w latach swojego dzieciństwa?

28 czerwca się urodziłem, 1931 roku.

3. Czy pamiętasz dziadek Żydów mieszkających w okolicach, Kalinówce?

W Kalinówce to nie pamiętam, bo nie było żydów, tam było kilka domów, zamieszkiwali Polacy przeważnie, a środowiskiem żydowskim to był Głusk.

4. Czy pamięta dziadek ich imiona, nazwiska?

Tak.

5. A mógłbyś dziadek podać parę?

Chaim, Abraham, Zelnik to nazwiska żydów, którzy mieli swoje sklepy, handlowali z Polakami i tyle.

6. A jakie było ich życie codzienne, jak się im powodziło, byli biedni czy bogaci?

Było różnie. Było dużo biednych żydów, bogatych było kilka, średnio bogatych też kilka.

7. A jak układały się stosunki międzysąsiedzkie, co dziadek pamięta z tamtych czasów?

Stosunki sąsiedzkie układały się dobrze, bo żydzi wykonywali dla nas różne rzeczy, handlowali z nami, szyli dla nas buty, garnitury czy w ogóle ubrania.

8. A jakie zwyczaje panowały w rodzinach żydowskich?

Trudno powiedzieć. No żydzi byli bardzo się modlący, niektórzy byli być może niewierzący.

9. A jakie były obchodzone święta?

No święta, swoje jakieś, ja tego bardzo nie pamiętam, bo trudno mi powiedzieć, wiem, że co sobotę to się modlił, jeden żyd – krawiec.

10. A czy wie dziadek o Polakach pomagających Żydom w czasie wojny?

Nie, nie wiem. Zresztą jak Niemcy wkroczyli to zabrali żydów, wszystkich wywieźli, a chałupy ich porozbierali. To co wiedziałem tylko na Majdanku.

11. A czy byli Polacy, którzy zachowywali się wobec Żydów źle i haniebnie?

Nie było takich przypadków, ja nie widziałem takich przypadków. Bo u nas bardzo haniebnie to się Niemcy zachowywali w stosunku do żydów. Gonili ich na Majdanek, wysiedlali,
z pociągów ich złapali, całe tabory po prostu.

12. Czy było jakieś wydarzenie, które szczególnie utkwiło w dziadka pamięci?

No było to właśnie wysiedlenie tych wszystkich żydów, tzn. nie wysiedlenie, a zabranie ich na samochody i wywiezienie na Majdanek, do Sobiboru czy gdzie indziej, nie wiem.

13. A jak wyglądała sytuacja Żydów w tej miejscowości, w mieście Lublinie, innych miejscowościach w czasie wojny?

No tragicznie wyglądała, bo Niemcy się znęcali, nic im nie chcieli podarować.

14. Czy pamięta dziadek rozstrzeliwanie i palenie ciał żydów w lesie Krępieckim?

Pamiętam tylko, że, tego z bliska nie widziałem bo tam nikt nie dopuszczał, do tych stosów co palili, tylko smród był, dymu dużo.

15. Czy coś jeszcze utkwiło w dziadka pamięci, dla nas jest ważny każdy szczegół.

(Dziadek opowiada, pokazując na mapie Głuska) Tu Zelnik miał ten sklep, tutaj, myśmy kupowali wszyscy, po cukierki lataliśmy do niego.

Dziękuję.

?>